Pielgrzym
na wpół przymknięty wzrok
to przez pył
biegniesz jak cichy koń
o wolności gonisz sny
i nikt nie ma władzy
ponad te twoje sny
i nikt nie śmie
mówić ci kim masz być
kim masz być ...
.............
droga, którą znasz skończy się
niebo pełne gwiazd prowadzi mnie
droga, którą znasz znika gdzieś
teraz niebo pełne gwiazd celem jest
ja zatańczę sam
ja zatańczę sam
........................
gniew musi mieszkać gdzieś
a świt nie ma szans
głos boga drogowskazem jest
lecz w drogę ruszam sam
gniew może mieszkać tu
a świt nie zostanie sam
głos boga słyszę znów
lecz w drogę ruszam sam
ja zatańczę sam
.........................
pomiędzy tym co kochasz
a czego nienawidzisz
cienka czerwona linia jest
a drzwiami wprost do boga
nie przestają wchodzić inni
ciebie nie ma na jednym z miejsc
pomiędzy tym co kochasz
a czego nienawidzisz
cienka czerwona linia tkwi
drzwiami wprost do boga
nie przestają wchodzić inni
przed tobą ktoś zamknął drzwi
nie ufaj im
Dom
dom
na wzgórzu serc
swego miejsca szukasz
wśród abstrakcji gdzieś
tysiąc słyszysz stóp
nadchodzi wróg
tysiąca broniąc bram
zostałeś sam
............................
goniąc twarze szarych ludzi
przemijając w toku zdarzeń
w ciągłym syfie w ciągłym brudzie
żyj
goniąc twarze szarych ludzi
zagubiony w morzu stali
perfekcyjnie oduczony jak
się marzy
żyj
w ciągłym syfie w ciągłym brudzie
pozbawiony własnej twarzy
krzycz
...................................
niech moc jest wśród nas
moc jest wśród nas
gna przez szlak żył
rozerwie myśli szlam
moc obudzi nas
My Freedom
morze słów w oceanie znaczeń
sensu brak, korytarze strachu
morze drwin w oceanie płaczu
duszy kształt w wielomianach czasu
o jeden krok
jak milę stąd
na długość rąk
w którąś ze stron
przez cały strach
przez całe zło
o jeden krok
jak mile stąd
.......................................
jeden dzień za tysiąc lat
jeden sen za cały świat
cichy szept za dziki szał
twoja twarz za tysiąc ciał
Subiektywnie
1
pośród wielu gwiazd
jedna świeci jaśniej
nie mów głośno, nie mów dużo
patrz w górę, gasnę
ja
to ja
w mieście krzyży
gdzie wędrują dusze
jedna odejść nie może
druga zrobić to musi
droga, długa czeka je
droga
chorus:
świat jest tym co wabi nas
czas jest tym co skończy świat
2
pośród wielu słońc
jedno ciebie bliżej
ogrzewając twoje myśli
promieniami cię liże
sam
wybierzesz je sam
w mieście krzyży
dwie wędrują dusze
jedna odejść nie chce
druga zmusić ją musi
droga, długa czeka je
droga
coda:
świat chcieć pieprzyć jeden raz.
ten jeden raz chcieć pieprzyć świat
i was.
On The Parade Of Gods
watch your back
'cause you gonna be stabed
watch your eyes
'cause you gonna get shamed
watch you body
'cause you gonna feel pain
watch your soul
'cause it gonna get laid
what you gonna do
when they get your ass
on a parade of gods
what you gonna do
with your soul
..........................
leave your pain behind the door
free your dreams
spring wings and flow
sins will come out from the hole
now watch your soul
your soul
Świt
tylko nic
nie masz skąd
ani dokąd iść
a otacza cię
gwiezdny pył
gęsty mrok
tysiąc twarzy
i czerwony dym
a otacza cię
gwiezdny pył.
chorus:
tysiąc pytań mam skąd ten stan
kiedyś byłaś tu a teraz jestem sam
znowu widzę w lustrze czyjąś obcą twarz
nadciąga wstyd ... budzi się świt
Woda i ogień
woda
jak woda ja
ogień
płonie twoja twarz
niech wiatr uniesie mnie
niech uniesie nas
niech wiatr poniesie mnie
niech poniesie nas
.......
woda ja
jak ogień ty
na skrzydłach nocy
tam gdzie schowałaś sny
na skrzydłach nocy
wzlecę tam gdzie ty...
..........
deszcz niech płynie poprzez łzy
ja cały świat a potem ty
gniew, śmiech
i deszcz już nie jest zły
świat niech płynie poprzez łzy
ja, gruby mur, a potem ty
gniew, cios
i świat już nie jest zły
gniew niech płynie poprzez łzy
ja długo nic a potem ty
śmiech, łzy
i gniew już nie jest mym
Do krwi
Świat zza szyb
Znowu będzie wrogiem mym.
Rozwiewam się
w papierosowy dym.
Do krwi
staram się prawdziwym być,
abstrahując co by było
gdybym był.
Jak nikt
poszukując własnych drzwi,
wśród czterech ścian
rozbijam się o pył.
Chcę być
Nie chcę być !!
Świat chcieć znać
Kochając jak nikt
Do krwi, do krwi
Z mych ran
Popłyną znów łzy
Jak ty, jak my
Być tam,
Gdzie skończą się dni.
Do krwi, do krwi.
Z mych ran
Popłyną znów łzy.
Bo by znaczniej trudniej jest,
Niż zamknąć oczy i
Odlecieć poza bólu kres,
Myślą dotknąć chwil.
Tych, kiedy, w oczach
Miałem gniew,
Sięgałem dłońmi gwiazd.
Śmiałem się do kresu sił,
Naplułem bogu w twarz.
1000 Słów
mimo szarej świata codzienności
z każdym oddechem o krok bliżej do wieczności
niż ty jesteś w stanie sobie wyobrazić
nie jesteś z nami to masz nas przed sobą razem
płoną serca wywiało myśli
kolektyw ciągnie może wtedy cud się ziści
gdzie w tym burdelu miejsce na twe własne imię
żyjąc jak my zginiesz jak my
po prostu znikniesz
.....................
zbierz w sobie siłę i krzyknij co myślisz
miej tolerancji zero dla ich hipokryzji
gdzie w tym burdelu miejsce na twe własne imię
gdy trzeba giń i czuj się wolny kiedy giniesz
numer w szeregu bez zbędnej twarzy
z pustym spojrzeniem jego zdanie nic nie waży
nie zbudujecie dla swych korzyści
IV-tych Rzeczywistości Pięknych
z nienawiśći
................
zacznij się bawić
Outcast
Born on the edge
Of the universe.
Sweet child of mind.
With a mark on on his head
From the beginning.
Marking the end of times.
White Dwarf father
Gives you name.
Right after supernova blow.
There is one thing
I should see.
But my eyes bleed.
What you see,
Is what you get.
They bring this thought
Right your head.
Live your life
And wait for death.
Hide your face
Behind bad fate.
Going straight
Your path of life.
You’re so alone.
Waiting for sun
To burn out your skin.
So ready to go.
Wind of change
Is freezing your mind.
You are so prepared.
There is one thing
You’re still wait for.
Rain!!!
W cieniu dusz
odradzasz się.
Modlitwa
Budzisz się,
Z tobą świt
Światło gwiazd
Zetrze w pył.
W miejscu, w którym cię
Nie szuka nikt,
Ty śnisz,
Szeptają w noc.
Swe najszczersze modlitwy.
Te, w których prosisz
O śmierć.
Ogarnij ciszę.
Wal głową w mur.
Postradaj zmysły.
Dosięgnij chmur.
Rusz swoją drogą.
Przez pustkę serc.
Napełnij płuca.
Krzycz!
Ojcze.
Ocal mnie.
Ręce.
Na rękach grzech.
Modlitwa jak pieśń,
A tafla życia gładka,
Więc robisz krok.
Odwracasz się od tego,
Co twe myśli więzi,
Spycha w mrok.
Milczenie jak krzyk,
A tafla życia drgnęła.
Kolejny krok.
Chaos mieszka w głowie,
Sieje zamęt,
Budzi mrok
Poddałeś się.
Poddałeś.
Meta o dwa kroki stąd,
A Ty poddałeś się.
Nie ma cię!
Sz. p. Kowalski
O czym myślisz p. Kowalski,
Gdy nie patrzy nikt?
Namaluj obrazy swej głowy.
Te, o których bez wytchnienia śnisz.
Wykrzycz p. Kowalski
Modlitwy, szeptane w noc.
Stań na krawędzi bez strachu.
Uśmiechnij się i skocz.
Mój dom
To ściany ze strachu
I puste dni.
Nie zaśnie w nim już nikt.
Nie zaśnie w nim już nikt.
Niebieskie niebo
Ujrzysz przez dziury w dachu i
W puste okna świeci księżyc.
Nikt nie puka do drzwi.
do drzwi.
Kowalski gdzie twe myśli?
Gdzie twe sny?
Ktoś zawładnął nimi.
Gdzie byłeś ty?
Czyje myśli głosisz?
Czyją nosisz twarz?
Czyją czarną flagę
W czarnym sercu masz?